Michaił M. Tietajew – ofiara stalinowskiego terroru

Aresztowany w czerwcu 1949 roku.
Skazany: przez CCA przy Ministerstwie Bezpieczeństwa Państwa ZSRR dnia 28 października 1950 r., obv. 58 nr 6, 7, 10, 11 („sprawa Krasnojarsk”).
Skazanie: 25 lat pracy przymusowej (ITL) i konfiskata mienia.
Wysłany: do OTB-1 w Krasnojarsku.
W tym czasie miał 67 lat!

Wspomnienia Walentyny Georgiewny Perełomowej

Jej pisma są tak cenne….. Niech jej będzie za to podziękowanie.

(…)
…. Pierwsze wrażenie było straszne. Wszystko tutaj było inne: niebo i powietrze, ziemia i domy. To była inna planeta! Przecież zanim tu przyjechałam, zrobiono wspaniałą robotę: mój umysł uformował się z faktu, że żyją tu niektórzy wrogowie ludzi i że muszę trzymać się z dala od nich, na odległość.
Więźniowie w OTB-1 byli dla mnie bardzo troskliwi, byli niezwykli (….). Umieszczono mnie w pomieszczeniu wejściowym, gdzie był Michaił Michaił Michajłowicz Tetiajew, profesor i doktor nauk z Leningradu, który był dobrym człowiekiem. Zawsze wspominam go z przyjemnością i wdzięcznością. Bluźniercze jest uświadomienie sobie, że gdyby takiej sytuacji nie było, nigdy bym nie mogła się spotkać i pracować z takimi ludźmi i specjalistami na takim poziomie.
Stopniowo przyzwyczaiłam się do tej niezwykłej sytuacji, ale przez cały czas pracy nigdy nie zostałam opuszczona przez strach. A potem przez długi czas, przez wiele lat czułem opresję moralną i moim zdaniem to uczucie towarzyszy mi jeszcze teraz.

W tym samym pomieszczeniu pracował Pogonia. Z przejścia do naszego pokoju oddzielono mnie drewnianą szafą. Okno pokoju było przy wejściu i przez cały dzień pracowaliśmy z oświetleniem elektrycznym. To mnie martwiło i byłam podwójnie zmęczona. Mieszkałam inaczej – czasami w hotelu, ale częściej, kiedy mogłam, zajmowałam jakiś kąt. Nie było wystarczająco dużo pieniędzy na osobny pokój.

Praca pochłaniała cały czas: „W domu” nauczyłam się podstaw geologii. Pogonia dał mi pracę domową. W pracy wzmacniałam przygotowany materiał. Nikt nie odmówił mi pomocy. Taki koryfeusz nauki, jak profesor Aleksander Jakowlewicz Bulynnikow, pouczał mnie o petrografii – najbardziej potrzebnym dla mnie przedmiocie. Przez całe życie jestem mu za to wdzięczna. Doktor nauk ścisłych, profesor Władimir Michajłowicz Kreiter, akademik Michał Pietrowicz Rusakow i oczywiście mój drogi Michaił Michajłowicz Tetiajew.
Moi koledzy w pracy ( pozwólcie mi ich tak nazwać) w tej straszliwej atmosferze byli swobodni i nie wyglądali jak wrogowie. Wręcz przeciwnie, byli uprzejmi i dyskretni. Nigdy nie wątpiłem w szczerość żadnego z nich.

(…)
Początek marca był alarmujący: krążyły pogłoski, że Stalin jest chory…. W OTB-1 było niewiele radiostacji, tylko wśród władz, ale „przeciwni” (zeki) wiedzieli z góry, co czeka na nas. W naszym pokoju czekali na mnie z wiadomościami, a ja nie mogłam im powiedzieć więcej niż oni już wiedzieli. W tym czasie mieszkałam w kuchni prywatnego mieszkania, gdzie nie było też radia.

Nie jest mi łatwo opisać atmosferę, która ogarnęła „naszą planetę”. Każdy był tajemniczy i wyciszony. Czujność była szczególnie wyczuwalna wśród oficerów i konwoju. Przejście stało się bardziej rygorystyczne.

Bardzo rzadko byłem zaangażowana w przemyt: bałam się śmierci. Ale przynosiłam herbatę, raz tylko wódkę, dostępne towary, takie jak sery, słodycze, świeże kiełbasy, – kiedy udało mi się kupić. W Krasnojarsku kiełbasy wciąż tam nie było, ale jeśli była, to była pyszna: z herbatą, doktoratami, językoznawstwem i nie tylko.

5 marca 1953 r. O 4:00 po południu zostałam wezwana do działu operacyjnego. Po raz setny umierając z lęku, idę. Poker jest surowy, bez zbednosci.

„Dziś o godz. 17.00 w radiu zostanie nadana wiadomość o śmierci towarzysza Stalina. Jesteś odpowiedzialna za porządek. Wszyscy więźniowie w twoim wydziale muszą zebrać się w biurze Dymitra Iwanowicza Musatowa. Upewnij się, że nie ma prowokacji, poproszę Cię o sprawozdanie (!)”.

Wbiegłam do mojego pokoju. Spodziewano się mnie, martwili się o mnie, jak zawsze, kiedy mnie tam zawołali. Natychmiast pozwoliłam, aby wiadomości wymknęły się spod kontroli. Michaił Michajłowicz powiedział: „Dzięki Bogu doczekaliśmy się.”

Poszłam do innego pomieszczenia, w którym pracowali pracownicy naszego działu. To był duży pokój, było tam dziesięć osób. Tam rzadko chodziłam wiec spojrzeli na mnie bardzo uważnie. Powiedziałam: „Drodzy towarzysze, słuchajcie mnie! „I powtórzyłam to, co usłyszałam w operacji. »
Cisza – nie sposób porównać. AB-SO-LUT-NA. Akademik Rusakow wstał z miejsca, podszedł do mnie i powiedział:

„Moja kochana, dziękuję za dobrą nowinę, wszystko będzie tak, jakie powinno być, proszę cię nie martw się. »

Przetłumaczono przy pomocy www.DeepL.com/Translator

(…)

Nie dokonawszy nic w Moskwie, udaliśmy się do Leningradu, aby spotkać Michaiła Michajłowicza Tetiajewa. Tetiaevowie mieszkali w starej rezydencji, w której przed rewolucją znajdowała się ambasada amerykańska. Ich mieszkanie składało się z sypialni, dużego biura i przedpokoju, jadalni i kuchni.
Przyjęli nas bardzo uprzejmie. Ale Michaił Michajłowicz też nie mógł pomóc Pogonii: sam też nie czuł się bezpiecznie, jego syn Aleksander nadal był na Kołymie i obawiali się o jego zwolnienie. Było to trudne.

Wieczorem, zebrani przy stole, wspominali OTB-1. Żona Michaiła Michajłowicza (nie pamiętam jej imienia) była zaskoczona wszystkim. Pamiętam, jak przynieśli danie główne z jadalni – zjedli dodatek do dania i dali mi kotlety.

„Prawie mięso” – powiedział Michaił Michajłowicz i kontynuował po francusku. Pogonia później mi przetłumaczył: „Nie dlatego, że byli syci, ale dlatego, że byłaś głodna.
Teraz wydaje się to śmieszne.

” Notatki absolwenta Instytutu Górnictwa”.

I.V. Archangelskij

(…)

W listopadzie 1948 r. otrzymał Order Lenina, a w czerwcu 1949 r. został aresztowany. Skazany na 25 lat więzienia w obozach pracy. W obozie Botal Geologist był głównym geologiem Yeniseystroy.
Został aresztowany w tzw. «sprawie geologów», znanej również jako «sprawa Krasnojarska». Tylko w przeciwieństwie do «przypadku lekarzy, o których «zbrodniach» donosi się we wszystkich gazetach i radiu, przypadek «sabotażu» wśród geologów był ściśle ukryty. Żadne wiadomości na ten temat nie są drukowane ani słyszalne w radiu.
Wszystko zaczęło się w marcu 1949 roku. Geologów oskarżono o « szkodzenie przemysłowi państwowemu», o «ukrywanie złóż» i o «sabotaż».
Te paskudne oskarżenia opierały się na fałszywych doniesieniach kilku geologów i dziennikarzy i służyły jako podstawa do represji setek geologów, począwszy od ministra geologii I.I. Małyszewa, a skończywszy na zwykłych geologach.
W sprawie «przypadku geologów» ówczesny minister bezpieczeństwa Abakumow zgłosił się do kierownictwa partii. Chwalił się iloscia «pasożytniczych» geologów, powierzonych organom bezpieczeństwa, wysłanych do więzienia. Nawet Stalin nie mógł powstrzymać się od stwierdzenia: «Abakumov, nie chwalcie się tak wieloma aresztowanymi geologami, nie będzie nikogo, kto mógłby prowadzić podziemne poszukiwania».
W końcu wszyscy geolodzy zostali zrehabilitowani. Ale stało się to dopiero po śmierci Stalina. Wielu geologów zostało zrehabilitowanych pośmiertnie.
M. M. Tetyaev został zrehabilitowany 31 marca 1954 roku.
Znakomity Profesor, Tetyaev powrócił po czterech latach nieobecności, do rodzinnego instytutu, złamany, zmęczony doświadczeniami, pozbawiony dawnej imponującej obecności. Został przywrócony na stanowisko dziekana, ponownie został kierownikiem wydziału, ale był już inną osobą. Wkrótce zmarł (1956).