1922 – ?

Aleksander Michajłowicz Tietiajew

Syn Michaiła Michajłowicza i Pelagii Markownej.

Niektóre daty

1922 – urodzony, prawdopodobnie w Petersburgu

ok. 1950 – skazany na gułag

Jego życie

Imię otrzymał po swoim dziadku ze strony ojca.

Mieszkał w Petersburgu z matką (ten sam adres).

Wiemy tylko, że w 1950 r. (?) został skazany na przymusowe roboty w łagrze na Kołymie, we wsi Oymyakon, prawdopodobnie po wyroku skazującym jego ojca.
Praktyką NKWD było zmuszanie bliskiego członka rodziny do wyrzeczenia się swojego, w tym przypadku, ojca, a jeśli ten nie posłuchał, był skazywany.

W Oymyakon zimą może być -52°C (zdjęcie obok), a może nawet jeszcze zimniej, i zima trwa długo, bardzo długo.

Ojciec Aleksandra został zwolniony po śmierci Stalina w 1953 r.
Chcielibyśmy usłyszeć jakieś dobre wieści o jego powrocie – w 1953 r. wciąż nie był wolny…

Jeden z jego towarzyszy, Aleksiej Greczuk, w litewskim czasopiśmie literackim «Logos» opowiada o zaimprowizowanych świętach Bożego Narodzenia w Gułagu w 1953 roku.

Źródło

Choinka w Gułagu

Alexey Greczuk, stowarzyszenie literackie “Logos
Marzec ’53. Obóz na Kołymie.

Opublikowano: 11 stycznia 2017 r.[

Człowiek, który napisał te wiersze niedawno skończył 90 lat. Przeszedł drugą wojnę światową i doświadczył wielu rzeczy w życiu, zachowując wielki talent i niesamowitą jasność ducha. Wileńskie stowarzyszenie literackie “Logos” ma tylko jednego weterana.

 

(…) Nie oddalili się też uczniowie z Ukrainy Zachodniej – Bogdan Karajew, Misza Jastrebowskij i Maksym Staroszczuk. Nie pamiętam, co zrobił Borys Szaligin i Witalij Dolgoszew z Leningradu. Igor Imshenetsky (jego ojciec jest znanym mikrobiologiem) i Sasza Tetiajew (syn Michaiła Tetiajewa, profesora Leningradzkiego Instytutu Górnictwa) również uczestniczyli w zdobieniu choinki.

…wieszali ręcznie robione przedmioty, rzucali wielokolorowe papierowe łańcuchy i puszyste grudki bawełny na kłujące gałęzie i zabezpieczali girlandy.
Zmęczeni ciągłym głodem, wiecznym zimnem, ciężką pracą i wieloma latami niewoli, skazańcy byli szczęśliwi, że mogą być przy drzewie, ciesząc się, jakby byli dziećmi.

– Drzewo bożonarodzeniowe, zapal się!

Łotewski Erik zamknął kontakt, a drzewo było słabo oświetlone małymi lampkami.

“Drzewo urodziło się w lesie….”.

Zecks oszalał z kubkami wędzonymi z kilkoma łykami chiffir, mocnego naparu z herbaty przechowywanego na tę uroczystą okazję, z czyjejś starej paczki.

– No cóż, my to zrobimy! Będziemy żyć, aby zobaczyć szampana!

Za oknem, od zatłoczonego oddechu i zwilżonych ubrań pokrytych gęstym napływem lodu – minus 50, reflektory na wieżach ledwo przebijają się przez gęstość mleka w postaci mroźnej mgły. I w baraku niezwykle ciepłe, zabawne brzęczenie z silnego pieca trakcyjnego z beczki benzynowej, tak samo jak brązowy od ciepła z jego boku. Pomiędzy piskliwymi zatokami wciągnął się świeży duch leśny. W ponurym mieszkaniu była to mała uroczystość. Zackie psychicznie przeniosło się do domu, każdy do swoich, swoich żon, dziewcząt, dzieci, osób starszych. Czy oczekuje się ich w domu? A może już nie czekają…. Zmęczeni czekaniem. Mam kilka wspomnień.

Nieświadomie porównywałem: potrzeba było nieco ponad miesiąc na drut kolczasty, aresztowanie, wymuszenie i niesprawiedliwy proces, aby odesłać mnie na lata. Dwa lata na wyjście!

Według przysłowia “Do więzienia – szeroka brama, z więzienia – wąska brama.

….ile lat to było od tamtego czasu? Miliony eleganckich choinek zostały oświetlone przez lata – na miejskich placach, w szkołach, przedszkolach, pałacach, hostelach, przytulnych mieszkaniach…. Ile dzieci dorastało (już w wieku!), jak wiele wnuków stało się dorosłymi! Okrągłe tańce wokół choinek są zabawne dla prawnuków tych “wrogów ludu” – dzieci, które nawet nie znają złowieszczego słowa “Gułag”.

To wszystko należy do dalekiej przeszłości.

I ja, młody człowiek w tym czasie, a teraz szary dziadek, który spokojnie żyje swoim życiem, zapomniałbym o tych odległych latach i nie dręczyłby jego zmęczonej pamięci chorymi wspomnieniami.
I pamiętam. Pamiętam nazwiska moich sąsiadów z Narynu (niestety, żaden z nich od dawna nie żyje: ofiary Gułagu nie żyją długo). Pamiętam, że wszyscy, z którymi kiedykolwiek miałem to małe drzewko bożonarodzeniowe.
Pamiętam to. Ponieważ pozostała mi jeszcze najlepsza część mojego życia. Ponieważ nawet w tej bezmroku miałem rzadkie spotkania i momenty, które sprawiły, że czułem się przez chwilę ciepło. Jednym z wspomnień jest noworoczne drzewo w ciemnym baraku za drutem kolczastym. Wsród dzikich wzgórz pokrytych śniegiem, mroźny Oymyakon. Na wysokości około 2.000 metrów. Ponad 60 lat temu.

 

W wileńskim stowarzyszeniu literackim “Logos” jest jedynym bojownikiem z pierwszej linii frontu.